wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 8

-Spokojnie mamy czas 

SOPHIE POV 

-Jesteś pewien, że chcesz tego słuchać? 
Zapytałam z nadzieją, że zmieni zdanie. Naprawdę nie chciałam opowiadać mu tej dołującej historii. 
-Tak, chcę. 
Już teraz wiedziałam, że to nie będzie łatwa dla mnie rozmowa. Nikt oprócz mojej rodziny i przyjaciół jej nie znał. Powiedziałam tylko tym, którym ufam. Justin nie zdobył mojego zaufania, gdy chciał mnie uderzyć. Wręcz przeciwnie. Ale wątpię by chciał to rozpowiedzieć. Zaryzykuję.
 -Paręnaście lat temu moja starsza siostra chodziła, tak jak ja, do szkoły artystycznej. Pewnego dnia dołączył do jej klasy chłopak. Gwiazda światowego formatu i te sprawy. 
Westchnęłam.
 -Zakochała się w nim. On w niej też. Po długim czasie zostali parą. Rok później on wyjechał, ale obiecał, że będą pisać i dzwonić do siebie. Z czasem był jeszcze bardziej sławny. Po woli zapominał o niej. Coraz rzadziej pisali i gadali. Ona pewnego dnia poszła się przejść z przyjaciółkami po galerii, gdzie zobaczyła gazetę, jak on całuję się z inną. Zadzwoniła do niego. Potwierdził to. Znalazł sobie inną. Ona załamała się i popełniła samobójstwo. A ja nawet nigdy nie byłam na jej grobie. 
 -Przykro mi. 
-Nie znałam jej. Byłam wtedy mała, nie pamiętam jej. Jednak, to była moja siostra i gdyby nie tamto, nadal by żyła. 
Byłam bliska płaczu. Przecież to była moja siostra. Rodzona siostra. Teraz został mi tylko John, mój brat. Jakby na to nie patrzeć, nigdy nie pytałam go Rose. Był o rok starszy, ale jak ja miałam dziesięć lat, a ona siedemnaście, to on jedenaście. On ją pewnie pamiętał! Że też wcześniej na to nie wpadłam.
 -Dzięki, dzięki bardzo! Wykrzyczałam prawie radosna, całując Justina w policzek. 
-Za, co? 
 -A czy to ważne? Pomogłeś mi, teraz wiem co muszę zrobić! Wcześniej nawet na to nie wpadłam. 
-Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet. 
Westchnął, a ja się zaśmiałam.

 *Parę godzin później około 19 * 

 Justin odwoził mnie do domu. Jechaliśmy jego żółtym Porshe. Droga nie była zbyt długa, około piętnastu minut samochodem. Po tym czasie, Justin zaparkował przed moim domem. Zaprosiłam go na herbatę. Przecież on mi tak pomógł, nie wiem w sumie jak mu się odwdzięczyć. Brunet pomógł mi wejść po schodach. Kaleka z nogą w gipsie to ja. Czy teraz wszyscy będą musieli mi pomagać? Czemu to spotkało akurat mnie? Gdy przechodziliśmy koło skrzynki na listy, wzięłam klucz do ręki i ją otworzyłam. Były same listy. Przeglądałam koperty po kolei.
 Rachunek za prąd... 
Rachunek za wodę... 
Zaproszenie na ślub...
 Rachunek za telefony komórkowe... 
Wyciąg z karty kredytowej... 
Chwila, zaraz! Zaproszenie na ślub?! Zamknęłam skrzynkę z powrotem na klucz. Włożyłam go do kieszeni. Justin wprowadził mnie na pierwsze piętro bloku. Otworzyłam drzwi od mieszkania i weszliśmy. Już od progu powitał mnie zmartwiony John.
 -Gdzieś ty była? Myślałem, że ci się coś stało!
 -Spokojnie, zaraz ci opowiem. Daj mi siąść. 
 Powiedziałam, krzywiąc się. Jego nadopiekuńczość mnie dobijała.
 -Okej, dobra jednak coś ci się stało. Powiedział, gdy zauważył gips na nodze. Spostrzegawczość facetów podwójnie mnie dobija! Usiadłam na sofie w salonie.
 -Soph, ja już pójdę. Wyjaśnijcie sobie wszystko, a ja będę tylko przeszkadzał. 
-Dobra, zdzwonimy się. Czekaj odprowadzę cię do drzwi.
 -Spokojnie, trafię. Nie wstawaj. 
 Stwierdził, po czym wyszedł. Spojrzałam na Johna. Miał minę zbitego psa. Opowiedziałam mu wszystko o tym jak Justin mi pomógł i w ogóle, co się stało. Był lekko....zdziwiony? Chwilę potem przypomniało mi się, że miałam otworzyć listy i zobaczyć, co to za zaproszenie. Gdy mój kochany braciszek zobaczył, co trzymam w ręce, szybko mi to wyrwał i zaczął czytać na głos. Już po pierwszych paru zdaniach byłam bardzo zaskoczona. Ślub - okej. Ale, że mojej matki? Coś tu nie gra! Przecież ostatnio widziałam ją pijaną pod moimi drzwiami. Coś się zmieniło? Przez taki krótki czas? Niemożliwe. I jeszcze nasza kochana mamusia łaskawie dołączyła swój numer do zaproszenia. Ślub miał się odbyć tydzień przed naszym zakończeniem roku szkolnego. Zaproszenie było dla mnie i brata z osobami towarzyszącymi. Zaskoczenie? Wielkie. Żart? Kiepski. Musieliśmy się upewnić – telefonicznie, że to prawda. Dodatkowo matka chce się z nami spotkać. Ma coś ważnego do powiedzenia. Podkreśliła - ważnego.

Od autorki: No to jest już 8 *.* Mam dla was małą niespodziankę ,ale to kiedy indziej wam powiem XD niecierpliwcie się hah XD Rozdział miałam dodać wczoraj ale byłam na światowym turnieju tańca ,kurczę 5 godzin siedzenia ;D ale było warto ! Mam tu jakieś nowe czytelniczki ? Chętnie zadedykowałabym komuś rozdział :) Liczę na komentarze z waszej strony , bardzo lubię jak rozpisujecie się bardziej a nie tylko 'czekam na nn' :D Możecie powiedzieć co muszę poprawić ,czego nie robię itp :D

Rose More ( 27l.)

17 komentarzy:

  1. zajebisty *.* czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Następny w niedziele? :D Czekam! Kocham to opowiadanie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie opowiadanie, masz serio talent. Świetnie się je czyta. Zapowiada się na prawde bardzo ciekawie. Uwielbiam to jak piszesz. Nie jest taki nuuudny i woolny, jest bardzo przyjemny i pewnie dlatego się go szypko czyta i też dlatego chcę sie dłuższe rozdziały bo nie chce się kończyć tak na prawde dobrego opowiadania. Blog bardzo mi się podoba. Codziennie sprawdzam czy jest jakiś nowy rozdział bo nie moge się już doczekać A tak poza tym to ja normalnie pragne ich żeby byli razem *-----* <3 prosiłabym cię o dedyka opowiadania dla mnie <3 <3 <3 :*****

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem nową czytelniczką i zainteresowały mnie blogi o Justinie. Twój i jak innych blogerów bardzo mnie zaciekawił! Czekam na nex'a :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham tego bloga jestem stałą czytelniczką i nie wyobrażam sobie jakbyś miała przestać pisać bądź cokolwiek innego. Czyta się go naprawdę przyjemnie i milusio,jakby to powiedzieć jest bardzo delikatny. Nie mogę się doczekać kiedy Justin i Sophie będę razem :3...Zapewne na ten ślub Sophi weźmie Justina ;3. Czekam z niecierpliwością na następny :* <3 Kocham. A no i chciałabym by następny rodziłam był z dedykiem dla mnie ;3;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bosh czekam na nastepny*,*
    Ogolnie zajebisty tylko troche krotkie

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na nn. zjebisty! Mam nadzieje, ze szybko dodasz kolejny! Do niedzieli bedzie? Mam nadzieje, ze tak bo sie nie moge juz doczekac! Ogolnie akcja zajebista.. kochaaaaaam to !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. No witam :D
    Ciągle nie wierzę, że usunął m się tamten komentarz ;-; no ale nic.
    Chciałam cię najpierw przeprosić, że ostatnio nie komentowałam ci bloga, ale... No wiesz, znasz tego mojego małego lenia xD
    Co do rozdziału : bardzo mi się podobał. No i ta końcówka - z kim pójdzie Soph ? Hmmm... Jak dobrze jest być twoją korektorką i wiedzieć, co będzie dalej xD
    Fajnie, że dodajesz nowe rozdziały w tak krótkim odstępie czasowym. Ciągle nie ogarniam, jak ty się z tym wszystkim wyrabiasz o.O podziwiam cię Paulinko, naprawdę ! Nie dość, że dodajesz nowe rozdziały co tydzień, to jeszcze do tego są takie fajne i długie. Nie słuchaj tych, którzy narzekają, że są krótkie, bo jak się nie znają i nie prowadzą własnych blogów, to niech się najlepiej nie odzywają !
    No i ta historia siostry Sophie była taka... smutna :(( teraz już wiadomo dlaczego ona tak bardzo nie lubi tych gwiazdeczek... No oprócz tego, że są po protu wredni, zarozumiali i wywyższają się bo są sławni xD
    Dobra, tyle pamiętam z tamtego komentarza xD
    Teraz idę nadrabiać inne blogi ;( i ciągle czekam na komentarz od ciebie tutaj :
    http://myowndarklife.blogspot.com/
    Pozdrawiam i życzę weny Darling <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Dodasz dzisiaj nn? Proosze <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na nn!! Zawalisty blog!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na nn. Mam nadzieje, ze dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj,
    no cóż nie wiem od czego zacząć...
    Nareszcie znalazłam czas, aby przeczytać ten rozdział. Ogólnie to mi się podoba, ale moje zdanie i tak znasz. Akcja nie dzieje się aż tak szybko, co jest dobre, toczy się swoim tempem. Co do samej treści: sama historia o jej siostrze mnie zaskoczyła, mimo to że była dość smutna... , w pewnym momencie wielokrotnie powtórzyło się słowo 'pomóc, pomagać' (to taki szczegół, wiem czepiam się, no ale taka już jestem). Podziwiam to i nie mam pojęcia jak to robisz, że piszesz rozdziały co tydzień i są świetne. Jak dla mnie to jest bardzo krótki czas, ale się wyrabiasz, przynajmniej dość szybko przychodzi ci wena. Podziwiam to i Ciebie zarówno.
    A i powiem jeszcze tyle: rozdział jak dla mnie jest w sam raz, nie za długi, ani zbyt krótki, w każdym bądź razie czyta się go przyjemnie i szybko.
    Myślę, że jak na razie tyle ode mnie.
    Życzę Ci weny i czekam na następny. :)
    pozdrawiam Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  13. ale świetne !! Szybko pisz nn :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowity, bosski, cudny. ♥♥♥ czekam na nn !!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnego masz tego bloga i opowiadania też są spoko :)) Czekam na więcej i zapraszam do mnie na bloga!
    http://my-teen-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Woow świetny rozdział z resztą jak wszystkie nie moge się doczekać kolejnego masz wspaniałą wyobrażnie nie dość że tańczysz to jeszcze super piszesz kc <33

    OdpowiedzUsuń