-Spokojnie mamy czas
SOPHIE POV
-Jesteś pewien, że chcesz tego słuchać?
Zapytałam z nadzieją, że zmieni zdanie. Naprawdę nie chciałam opowiadać
mu tej dołującej historii.
-Tak, chcę.
Już teraz wiedziałam, że to nie będzie łatwa dla mnie rozmowa. Nikt
oprócz mojej rodziny i przyjaciół jej nie znał. Powiedziałam tylko tym,
którym ufam. Justin nie zdobył mojego zaufania, gdy chciał mnie uderzyć.
Wręcz przeciwnie.
Ale wątpię by chciał to rozpowiedzieć. Zaryzykuję.
-Paręnaście lat temu moja starsza siostra chodziła, tak jak ja, do
szkoły artystycznej. Pewnego dnia dołączył do jej klasy chłopak. Gwiazda
światowego formatu i te sprawy.
Westchnęłam.
-Zakochała się w nim. On w niej też. Po długim czasie zostali parą. Rok
później on wyjechał, ale obiecał, że będą pisać i dzwonić do siebie. Z
czasem był jeszcze bardziej sławny. Po woli zapominał o niej. Coraz
rzadziej pisali i gadali. Ona pewnego dnia poszła się przejść z
przyjaciółkami po galerii, gdzie zobaczyła gazetę, jak on całuję się z
inną. Zadzwoniła do niego. Potwierdził to. Znalazł sobie inną. Ona
załamała się i popełniła samobójstwo. A ja nawet nigdy nie byłam na jej grobie.
-Przykro mi.
-Nie znałam jej. Byłam wtedy mała, nie pamiętam jej. Jednak, to była
moja siostra i gdyby nie tamto, nadal by żyła.
Byłam bliska płaczu. Przecież to była moja siostra. Rodzona siostra.
Teraz został mi tylko John, mój brat. Jakby na to nie patrzeć, nigdy nie
pytałam go Rose. Był o rok starszy, ale jak ja miałam dziesięć lat, a
ona siedemnaście, to on jedenaście. On ją pewnie pamiętał! Że też
wcześniej na to nie wpadłam.
-Dzięki, dzięki bardzo!
Wykrzyczałam prawie radosna, całując Justina w policzek.
-Za, co?
-A czy to ważne? Pomogłeś mi, teraz wiem co muszę zrobić! Wcześniej
nawet na to nie wpadłam.
-Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet.
Westchnął, a ja się zaśmiałam.
*Parę godzin później około 19 *
Justin odwoził mnie do domu. Jechaliśmy jego żółtym Porshe. Droga nie
była zbyt długa, około piętnastu minut samochodem. Po tym czasie, Justin
zaparkował przed moim domem. Zaprosiłam go na herbatę. Przecież on mi
tak pomógł, nie wiem w sumie jak mu się odwdzięczyć.
Brunet pomógł mi wejść po schodach. Kaleka z nogą w gipsie to ja. Czy
teraz wszyscy będą musieli mi pomagać? Czemu to spotkało akurat mnie?
Gdy przechodziliśmy koło skrzynki na listy, wzięłam klucz do ręki i ją
otworzyłam. Były same listy. Przeglądałam koperty po kolei.
Rachunek za
prąd...
Rachunek za wodę...
Zaproszenie na ślub...
Rachunek za telefony
komórkowe...
Wyciąg z karty kredytowej...
Chwila, zaraz! Zaproszenie na
ślub?!
Zamknęłam skrzynkę z powrotem na klucz. Włożyłam go do kieszeni. Justin
wprowadził mnie na pierwsze piętro bloku. Otworzyłam drzwi od mieszkania i
weszliśmy. Już od progu powitał mnie zmartwiony John.
-Gdzieś ty była? Myślałem, że ci się coś stało!
-Spokojnie, zaraz ci opowiem. Daj mi siąść.
Powiedziałam, krzywiąc się. Jego nadopiekuńczość mnie dobijała.
-Okej, dobra jednak coś ci się stało.
Powiedział, gdy zauważył gips na nodze. Spostrzegawczość facetów
podwójnie mnie dobija! Usiadłam na sofie w salonie.
-Soph, ja już pójdę. Wyjaśnijcie sobie wszystko, a ja będę tylko
przeszkadzał.
-Dobra, zdzwonimy się. Czekaj odprowadzę cię do drzwi.
-Spokojnie, trafię. Nie wstawaj.
Stwierdził, po czym wyszedł. Spojrzałam na Johna. Miał minę zbitego psa.
Opowiedziałam mu wszystko o tym jak Justin mi pomógł i w ogóle, co się
stało. Był lekko....zdziwiony? Chwilę potem przypomniało mi się, że
miałam otworzyć listy i zobaczyć, co to za zaproszenie.
Gdy mój kochany braciszek zobaczył, co trzymam w ręce, szybko mi to
wyrwał i zaczął czytać na głos. Już po pierwszych paru zdaniach byłam
bardzo zaskoczona. Ślub - okej. Ale, że mojej matki? Coś tu nie gra!
Przecież ostatnio widziałam ją pijaną pod moimi drzwiami. Coś się
zmieniło? Przez taki krótki czas? Niemożliwe. I jeszcze nasza kochana
mamusia łaskawie dołączyła swój numer do zaproszenia.
Ślub miał się odbyć tydzień przed naszym zakończeniem roku szkolnego.
Zaproszenie było dla mnie i brata z osobami towarzyszącymi. Zaskoczenie?
Wielkie. Żart? Kiepski. Musieliśmy się upewnić – telefonicznie, że to
prawda. Dodatkowo matka chce się z nami spotkać. Ma coś ważnego do
powiedzenia. Podkreśliła - ważnego.
Od autorki: No to jest już 8 *.* Mam dla was małą niespodziankę ,ale to kiedy indziej wam powiem XD niecierpliwcie się hah XD Rozdział miałam dodać wczoraj ale byłam na światowym turnieju tańca ,kurczę 5 godzin siedzenia ;D ale było warto ! Mam tu jakieś nowe czytelniczki ? Chętnie zadedykowałabym komuś rozdział :) Liczę na komentarze z waszej strony , bardzo lubię jak rozpisujecie się bardziej a nie tylko 'czekam na nn' :D Możecie powiedzieć co muszę poprawić ,czego nie robię itp :D
Rose More ( 27l.)

zajebisty *.* czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńNastępny w niedziele? :D Czekam! Kocham to opowiadanie!!!!
OdpowiedzUsuńKoocham to :**
OdpowiedzUsuńBoskie opowiadanie, masz serio talent. Świetnie się je czyta. Zapowiada się na prawde bardzo ciekawie. Uwielbiam to jak piszesz. Nie jest taki nuuudny i woolny, jest bardzo przyjemny i pewnie dlatego się go szypko czyta i też dlatego chcę sie dłuższe rozdziały bo nie chce się kończyć tak na prawde dobrego opowiadania. Blog bardzo mi się podoba. Codziennie sprawdzam czy jest jakiś nowy rozdział bo nie moge się już doczekać A tak poza tym to ja normalnie pragne ich żeby byli razem *-----* <3 prosiłabym cię o dedyka opowiadania dla mnie <3 <3 <3 :*****
OdpowiedzUsuńJestem nową czytelniczką i zainteresowały mnie blogi o Justinie. Twój i jak innych blogerów bardzo mnie zaciekawił! Czekam na nex'a :)
OdpowiedzUsuńkocham tego bloga jestem stałą czytelniczką i nie wyobrażam sobie jakbyś miała przestać pisać bądź cokolwiek innego. Czyta się go naprawdę przyjemnie i milusio,jakby to powiedzieć jest bardzo delikatny. Nie mogę się doczekać kiedy Justin i Sophie będę razem :3...Zapewne na ten ślub Sophi weźmie Justina ;3. Czekam z niecierpliwością na następny :* <3 Kocham. A no i chciałabym by następny rodziłam był z dedykiem dla mnie ;3;)
OdpowiedzUsuńBosh czekam na nastepny*,*
OdpowiedzUsuńOgolnie zajebisty tylko troche krotkie
Czekam na nn. zjebisty! Mam nadzieje, ze szybko dodasz kolejny! Do niedzieli bedzie? Mam nadzieje, ze tak bo sie nie moge juz doczekac! Ogolnie akcja zajebista.. kochaaaaaam to !!!
OdpowiedzUsuńNo witam :D
OdpowiedzUsuńCiągle nie wierzę, że usunął m się tamten komentarz ;-; no ale nic.
Chciałam cię najpierw przeprosić, że ostatnio nie komentowałam ci bloga, ale... No wiesz, znasz tego mojego małego lenia xD
Co do rozdziału : bardzo mi się podobał. No i ta końcówka - z kim pójdzie Soph ? Hmmm... Jak dobrze jest być twoją korektorką i wiedzieć, co będzie dalej xD
Fajnie, że dodajesz nowe rozdziały w tak krótkim odstępie czasowym. Ciągle nie ogarniam, jak ty się z tym wszystkim wyrabiasz o.O podziwiam cię Paulinko, naprawdę ! Nie dość, że dodajesz nowe rozdziały co tydzień, to jeszcze do tego są takie fajne i długie. Nie słuchaj tych, którzy narzekają, że są krótkie, bo jak się nie znają i nie prowadzą własnych blogów, to niech się najlepiej nie odzywają !
No i ta historia siostry Sophie była taka... smutna :(( teraz już wiadomo dlaczego ona tak bardzo nie lubi tych gwiazdeczek... No oprócz tego, że są po protu wredni, zarozumiali i wywyższają się bo są sławni xD
Dobra, tyle pamiętam z tamtego komentarza xD
Teraz idę nadrabiać inne blogi ;( i ciągle czekam na komentarz od ciebie tutaj :
http://myowndarklife.blogspot.com/
Pozdrawiam i życzę weny Darling <3
Dodasz dzisiaj nn? Proosze <3
OdpowiedzUsuńCzekam na nn!! Zawalisty blog!
OdpowiedzUsuńCzekam na nn. Mam nadzieje, ze dzisiaj ;)
OdpowiedzUsuńWitaj,
OdpowiedzUsuńno cóż nie wiem od czego zacząć...
Nareszcie znalazłam czas, aby przeczytać ten rozdział. Ogólnie to mi się podoba, ale moje zdanie i tak znasz. Akcja nie dzieje się aż tak szybko, co jest dobre, toczy się swoim tempem. Co do samej treści: sama historia o jej siostrze mnie zaskoczyła, mimo to że była dość smutna... , w pewnym momencie wielokrotnie powtórzyło się słowo 'pomóc, pomagać' (to taki szczegół, wiem czepiam się, no ale taka już jestem). Podziwiam to i nie mam pojęcia jak to robisz, że piszesz rozdziały co tydzień i są świetne. Jak dla mnie to jest bardzo krótki czas, ale się wyrabiasz, przynajmniej dość szybko przychodzi ci wena. Podziwiam to i Ciebie zarówno.
A i powiem jeszcze tyle: rozdział jak dla mnie jest w sam raz, nie za długi, ani zbyt krótki, w każdym bądź razie czyta się go przyjemnie i szybko.
Myślę, że jak na razie tyle ode mnie.
Życzę Ci weny i czekam na następny. :)
pozdrawiam Klaudia
ale świetne !! Szybko pisz nn :)
OdpowiedzUsuńNiesamowity, bosski, cudny. ♥♥♥ czekam na nn !!!
OdpowiedzUsuńFajnego masz tego bloga i opowiadania też są spoko :)) Czekam na więcej i zapraszam do mnie na bloga!
OdpowiedzUsuńhttp://my-teen-stories.blogspot.com/
Woow świetny rozdział z resztą jak wszystkie nie moge się doczekać kolejnego masz wspaniałą wyobrażnie nie dość że tańczysz to jeszcze super piszesz kc <33
OdpowiedzUsuń