niedziela, 6 października 2013

Rozdział 4

 *Sobota*

Całą noc nie spałam. Okropnie się stresuję. Niby nie jest źle, bo cały układ ułożyłam w dwie i pół godziny, a kolejne trzy ćwiczyłam go, ale i tak strasznie się boję. Tak! Idę na ten głupi casting, na który namówił mnie Justin. Nawet nie wiem, po co tam idę... Może to dla mnie jakaś szansa? Teraz i tak już nie ma odwrotu. Nie po to zarywałam noc. Wracając do czwartkowej sytuacji, która niestety miała miejsce… Chłopak chciał mnie przeprosić. Łaził za mną cały piątek, jednak nie wybaczyłam mu. Za daleko się posunął. Chciał mnie uderzyć. Z natury i dobrego wychowania mężczyźni nie biją kobiet, ale, o kim ja mówię? Przecież to jeszcze nastolatek, nawet mimo to, to i tak dla mnie za wiele. Gdyby nie Arianna, nie wiem, co by się stało... Chyba pierwszy raz jestem jej za coś wdzięczna. Ale po co rozpamiętywać... "Nie wracajmy do przeszłości, liczy się tu i teraz". Coś nie wyjdzie. Nie spodobam im się. Źle postawię nogę i wywrócę się... Tylko takie "czarne myśli" mi przychodziły do głowy. W sumie przez ten stres od szóstej jestem ubrana, uczesana i wymalowana. Obecnie czekam na moje przyjaciółki, które jadą ze mną by mnie wspierać. O jedenastej mam być już na miejscu, bo będzie rejestracja.

 *godzina 11, sala taneczna (casting do Unrully)*


Jakieś pięć minut temu zarejestrowałam się. Podobno zgłosiło się około trzysta osób. Pech chciał, że mam numerek 298.A może i nawet dobrze?Przynajmniej posiedzę ,pomyślę...I znowu w tym momencie myślałabym o Bieberze .Czemu?Może dlatego ,że minęłam go przed chwilą na korytarzu? Chłopak ewidentnie szukał kogoś .Gdy tylko go ujrzałam ,szybko się odwróciłam w drugą stronę by ten mnie nie zobaczył.Nawet nie wiem co on tu robił... Ale wracając do tematu, wcale nie mam zamiaru o nim myśleć.Muszę się skupić.Wiem po co tu przyszłam i wiem, czego chcę od życia .Musi być dobrze! Po prostu musi. Siedziałam tak myśląc dość długi czas. Mijała godzina za godziną, a ja nadal czekałam. Z czasem zachciało mi się spać. Pewnie jakbym przespała całą noc to teraz nie było by takich problemów, ale trudno. Wstałam z krzesła w celu rozprostowania nóg i pokonania drogi do automatu z kawą. Podeszłam do maszyny, wrzuciłam drobnymi dwa złote i nacisnęłam przycisk "Caffe Late" i dwie łyżki cukru. Po krótkim oczekiwaniu napój był już gotowy. Wzięłam go do ręki i odwróciłam się, jednocześnie oblewając przechodzącego obok chłopaka.
 -Boże, ale ze mnie niezdara ,przepraszam-wyjąkałam ,zawstydzona zaistniałą sytuacją.
-Spokojnie ,to tylko koszula .Wypierze się-zaśmiał się.
-Jestem Robert-przedstawił się.
-Sophie-podałam mu rękę.
-Chodź ze mną ,zapiorę ci tą koszulę-zaproponowałam.
Dopiero w chwili, kiedy dokładnie przyjżałam się chłopakowi zorientowałam się, że na mokrej koszuli miał przyklejony numerek 297.W głębi duszy ucieszyłam się że nie będę siedzieć sama jak palec. Chwilę później ,pomogłam chłopakowi oczyścić koszulę z plamy po moim Latte. W ramach tego, że straciłam moją kawę chłopak zaprosił mnie do kawiarni. I tak mieliśmy minimum półtorej godziny czekania. Droga do kawiarni była krótka, szliśmy może z pięć minut. Na miejscu zamówiliśmy oboje po Latte i pogrążyliśmy się w rozmowie. A tematów nam nie brakowało. Czułam się jakbym go znała od zawsze. Dowiedziałam się nawet, że ma podobną do mnie sytuację rodzinną. Ma starszą siostrę ,jego tata zginął w wypadku. No i przede wszystkim ma taką samą, jak ja opinie na temat gwiazd. Lubi lody waniliowe, jak ja i w ogóle mamy tyle wspólnych zainteresowań, że mogłabym wymieniać w nieskończoność. Niestety miły czas się kończył bo trzeba było wracać na casting. Szczerze mówiąc dzięki nowo poznanemu chłopakowi, stres ze mnie uleciał .Już po paru minutach siedzieliśmy z powrotem na poczekalni, czekając na swą kolej.Po zaledwie dziesięciu minutach wyszła niska brunetka i zapowiedziała, że zaraz wchodzi numer 297 . Życzyłam Robertowi powodzenia i chłopak w zadziwiającej prędkości zniknął za drzwiami.

*15 minut później*

Zerknęłam na zegarek który wskazywał 17:30.Już tyle czasu minęło...Robert równe piętnaście minut temu wszedł na przesłuchanie.Następna miałam być ja, z racji tego, że miałam numer 298.Nim się obejrzałam ,chłopak już wyszedł, a za nim pani która wołała osobę z moim numerkiem. Robert rzucił mi szybkie 'powodzenia' i znikłam za drzwiami.Szczerze mówiąc to nie stresowałam się w ogóle .Co ma być to będzie! Miałam takie nastawienie do czasu kiedy nie zobaczyłam kto siedzi w Jury. Naprawdę nie spodziewałam się tu Biebera. Wszystkich, tylko nie jego. Chwilę stałam w bezruchu, nie wiedząc czy się nie lepiej byłoby się wycofać. Ale przecież tyle ćwiczeń , wszystkiego i mam to zniszczyć, bo on tu jest ? O nie! Podeszłam szybko do faceta od sprzętu ,dając mu pendrive z moją muzyką.Weszłam na scenę spoglądając jednocześnie zimno na bruneta. Miałam do niego żal nie tylko za akcję w sali, ale też, że nie uprzedził mnie o swojej obecności tutaj. Teraz to moja szansa. Zatańczyłam jak dla mnie to dobrze. Nie pomyliłam się w układzie, ani nic.Nie jest źle -pomyślałam. Trzech, można powiedzieć, zupełnie nieznanych mi ludzi, powiedziało to co innym: 'poczekaj na korytarzu ,jeszcze parę osób i będą wyniki'.Po takim o to tekście wyszłam na korytarz i usiadłam ponownie koło Roberta.Po około godzinie czekania nadszedł czas na wyniki.Miałam cichą nadzieję, że może się uda.A jeśli nie, to trudno.Ważne że spróbowałam.Ta sama miła pani powiadomiła nas, że Jury nie mogło się zdecydować i wybrali cztery osoby które wykażą się w czymś innym niż dotychczas i stoczą ze sobą coś w rodzaju walki o miejsca w Unrully. 
-Te cztery osoby to: Xenia Earn ,Xawier None,Sophie More i Robert Dion.-poinformowała nas .-Musicie dobrać się w pary chłopak z dziewczyną i zatańczyć taniec towarzyski.Macie na to tydzień.
 -Jeeest!-przybiliśmy piątkę z Robertem.
Wiedzieliśmy, że to dopiero połowa sukcesu i musimy się wziąść do pracy. No tak byłam z nim w parze, bo tylko jego znałam. Xawier i Xenia też się ucieszyli i pogratulowali nam również. Szczerze mówiąc, Xenia zrobiła na mnie dobre wrażenie. Pogadałam z nią chwilę. Nie była zachłanna na wygraną. Powiedziała, że będzie się cieszyć nawet jak my wygramy. Oczywiście odpowiedziałam to samo. Z tego co zauważyłam Robert też gadał z Xawierem. Przynajmniej poznałam nowych ludzi. Nie żałuję że wybrałam się na ten casting, do czasu kiedy zaczepił mnie Justin, prosząc o chwilę rozmowy. Powiedział, że chce odprowadzić mnie do domu. Zgodziłam się i po pożegnaniu z nowymi znajomymi jeszcze tylko wymieniłam się z Robertem numerami telefonu, żebyśmy mogli skontaktować się co do prób. Połowę drogi szliśmy w milczeniu. Nie chciałam się odezwać pierwsza, bo to i tak nie miało sensu. Nie miałam mu nic ciekawego do powiedzenia. Jednak ku mojemu zdziwieniu chłopak odezwał się pierwszy, przerywając tą krępującą ciszę między nami.
 -Wiesz, chciałem cię przeprosić za moje zachowanie w szkole-powiedział .
-Myślisz, że zwykłe przepraszam wystarczy? Nawet nie raczyłeś mnie poinformować, że będziesz w Jury tego castingu-powiedziałam czując, że głos mi lekko drży. Bałam się tego, że on może mnie uderzyć jeśli podniosę głos. Nie znam go na tyle by móc stwierdzić co zrobi. Jak na razie pokazał mi tylko swoją złą stronę.
 -To, co mam zrobić żebyś mi przebaczyła?-zapytał.
 -Wiesz, najlepiej klęknij na kolanie i wykrzycz to światu, eh-westchnęłam ,dziwiąc się samej sobie, że potrafię być taka bezuczuciowa. Ku mojemu zdziwnieniu chłopak powiedział ciche 'okej', klęknął na kolanie i zaczął krzyczeć:
-Sophie wybacz mi ! Zaśmiałam się pod nosem i po raz kolejny westchnęłam. Odwróciłam głowę lekko na prawą stronę i zobaczyłam błysk fleszy. Chłopak zaklnął pod nosem, chwycił mnie za rękę i zaczęliśmy biec. Przebiegliśmy chyba cały park ,by po chwili stanąć upewniając się, czy już nas nie gonią. Szukają tylko nowej sensacji z życia gwiazd. W tej chwili na prawdę nie wiedziałam co mu powiedzieć. Widać, że zależało mu na tym żebym mu wybaczyła to, że chciał mnie uderzyć.
 -To jak? Wybaczysz?-zapytał ponownie.
-Okej, ale to nie zmienia faktu, że cię nie lubię-powiedziałam ze spokojem.
Później gdy dotarłam do domu ,od razu opowiedziałam bratu co było na castingach. W międzyczasie wymieniłam parę sms'ów z Robertem dotyczących naszych prób. W sumie zapowiadał się ciekawy tydzień. W między czasie przypomniało mi się, że mam bal maskowy, który ma odbyć się za półtorej tygodnia. Jeszcze będę musiała kupić sukienkę i inne rzeczy na bal. Za dużo tego na raz. Za dużo. Nie mam czasu dla przyjaciół. Muszę to nadrobić. Napisałam każdemu z nich sms jak poszło na castingu oraz o tym, że spotkamy się w najbliższym czasie.

Od autorki: Hej a więc jest 4 rozdział :) Mam nadzieję że się spodoba i liczę na komentarze :) xxo

8 komentarzy:

  1. Jest zajebiste :* Pisz dalej :** Nie mam konta więc komentuje z anonimka :* Kocham Cię pisz więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg!!zajebiste<3kiedy nastepny rozdzial?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham<3 miej wene i pytanko to na podstawie filnu kopciuszek roztanczona historia? oO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ,skąd taki pomysł? xd To wymyślona przeze mnie historia :))

      Usuń
  4. Słonko moje wez wstawiaj to co cztery dni a nie co tydzien. Ja musze wiedziec co dalej bedzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz że łatwo jest tak pisać? Przekonasz się jak spróbujesz :))

      Usuń
  5. omg zajebiste *.* nie mogę się doczekać kolejnego

    OdpowiedzUsuń