*Poniedziałek*
Z samego rana obudził mnie dźwięk przychodzącego
sms'a. Niechętnie obróciłam się na lewy bok. Wzięłam telefon do ręki i
spojrzałam na godzinę. 6:07, no świetnie! Co za idiota budzi mnie o tej
godzinie? I w tym momencie gdyby nie fakt, że telefon był drogi, to
skończyłby tragicznie razem z nadawcą wiadomości. Odczytałam szybko
wiadomość, która była od Victorii i stwierdziłam, że ma całkiem niezły
pomysł. Wagary? Zawsze i wszędzie. Razem z resztą moich przyjaciółek
wybierzemy się do galerii po sukienki i maski na bal, który odbędzie się
za równiutki tydzień. Szybko wstałam z łóżka. Wykonałam wszystkie
poranne czynności, po czym wyszłam z domu najciszej jak się dało by nie
obudzić brata.
*20 minut później galeria*
Ruszyłam w kierunku h&m'u gdzie miały czekać na mnie przyjaciółki.
Tak też było. Przywitałyśmy się tradycyjnym buziakiem w policzek i
ruszyłyśmy na podbój sklepów. Na pierwszy ogień poszedł diverse.
-Co się działo wczoraj w parku?- zapytała Lilianna.
-Co? Nie byłam wczoraj w parku?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. W
tej chwili Naomi wyciągnęła z torebki gazetę i podała mi ją. Szybko
przeleciałam oczami po tekście z okładki gazety.
"Nowa dziewczyna
Justina? Czy po prostu kolejna zabawka młodego gwiazdora?"
-To nie to, o czym myślicie! Po prostu on chciał mnie przeprosić za to,
że chciał mnie uderzyć.- wytłumaczyłam się.
-Coooo? - zapytały wszystkie razem.
-Kiedy to było? Czemu nic nie wiemy? - dodała Nora.
–Nie chcę o tym mówić... Ale jesteście moimi przyjaciółkami, więc
powinnyście wiedzieć...
Zirytowana rzuciłam mokrą, brudną szmatą w
stronę roześmianego Biebera. Chłopak zszedł z linii strzału, czego nie
przewidziałam. I w tym samym momencie do sali wparowała Arianna i
energicznym krokiem podeszła do Biebera. To właśnie wtedy szmata
wylądowała idealnie na środku jej twarzy.
-Ups - wydusiłam z siebie troszkę zszokowana zaistniałą sytuacją. Justin
próbował zachować powagę, jednak nie zbyt mu to wychodziło. Po jakiś 20
sekundach wybuchł śmiejąc się Ariannie prosto w twarz.
-Kurwa dziwko co ty sobie myślisz? Że jak dasz dupy połowie szkoły to
możesz do mnie kozaczyć?
-Co ty pierdolisz? - wtrącił się brunet.
-Arianno Grande mylisz się, powiedz jeszcze słowo, a ci wpierdolę zdziro
jebana - w tym momencie mnie poniosło i prawie bym ją uderzyła, gdyby
Bieber nie wkroczył do akcji. Złapał mnie mocno za nadgarstki,
przycisnął lekko do ściany.
-Bieber co ty kurwa odpierdalasz? - zapytałam bardzo zdenerwowana.
-Justin! W tym momencie puść ją. - rozkazała mu wiedząc, co ma zamiar
zrobić chłopak, a chłopak od razu mnie puścił. Nadgarstki piekły mnie
niemiłosiernie. Już tworzyły się na nich ciemnofioletowe siniaki.
-Hahahahahahha, pokazałaś gdzie miejsce tej szmaty - zaśmiała się
Lilianna.
-Ale z naszej gwiazdki też niezłe ziółko - wtrąciła się Naomi.
-Eh dziewczyny, było minęło... - powiedziałam śmiejąc się.
-Nora patrz za tobą! - prawie zapiszczałam - idealna dla ciebie,
przymierzaj-dodałam, patrząc się na śliczną granatową kieckę.
Poszperałam chwilę po sklepie i znalazłam mojej przyjaciółce idealną
maskę do sukienki. Dziewczyna bez zastanowienia ją kupiła. Trzy godziny
później wszystkie miałyśmy sukienki. Naomi kupiła małą czarną, Victoria
długą czerwoną suknię, a ja dość krótką fioletową. Do tego każda z nas
zaopatrzyła się w białą maskę z brokatami po bokach.
*3 godziny później*
Gdy już każda miała sukienkę, poszłyśmy usiąść do Starburksa.
Zamówiłyśmy po kawie. Dużo gadałyśmy o wszystkim. Omijałyśmy temat
Arianny i Justina, ponieważ nikt nie chciał mi psuć humoru.
-Wiecie, że nie jestem już singielką? - zapytała Naomi.
-Kto jest tym szczęściarzem? –chciałam się dowiedzieć.
-Lewis – odpowiedziała uradowana. Pogratulowałyśmy jej. Była szczęśliwa
jak nigdy. I jednocześnie udzielało się to innym w około.
-Victoria, a co u ciebie i Ryana? Dawno go nie widziałam.- powiedziałam
uśmiechając się.
-Jest dobrze. Chyba nigdy nie było lepiej. - zaśmiała się.
-To fajnie - stwierdziłam.
-Wiecieeee -przeciągnęłam 'e'.
-Poznałam wczoraj takiego jednego Roberta i muszę z nim cały tydzień
trenować. - dodałam.
-Teraz nam to mówisz? - zapytała Victoria.
-Noo jakoś tak się złożyło, poza tym poznałam go w dziwny sposób, bo
wylałam na niego kawę - wybuchnęłam śmiechem przypominając sobie tamtą
sytuację.
Podeszłam do maszyny, wrzuciłam drobnymi dwa złote i nacisnęłam
przycisk "Caffe Late" i dwie łyżki cukru. Po krótkim oczekiwaniu napój
był już gotowy. Wzięłam go do ręki i odwróciłam się, jednocześnie
oblewając przechodzącego obok chłopaka.
-Boże, ale ze mnie niezdara, przepraszam -wyjąkałam, zawstydzona
zaistniałą sytuacją.
-Spokojnie, to tylko koszula. Wypierze się -zaśmiał się.
-Jestem Robert - przedstawił się.
-Sophie - podałam mu rękę.
-Hahhahahahahahha – wybuchnęły śmiechem, chyba po raz setny tego dnia.
Szczerze mówiąc brakowało mi już rozmów z nimi i wspólnych wypadów. Te
dziewczyny są dla mnie więcej niż przyjaciółkami. Wiem, że mogę
powiedzieć im wszystko. Zawsze mnie rozumieją lub po prostu próbują
zrozumieć.
Robert's POV
Chyba po raz setny tego dnia tańczyliśmy salsę. Szczerze mówiąc ani mnie
ani Sophie nie podobało się to, co mamy tańczyć. Ale nie nam to
wybierać. Trzeba korzystać z szansy, jaką dał nam los. Może wygramy,
jeśli wszystko pójdzie dobrze, kto wie? Musimy się starać.
-Jeszcze raz! - krzyknęła z końca sali uśmiechnięta Sophie.
Powtarzaliśmy to jeszcze z dziesięć razy dopóki nie wybiła godzina
dziewiętnasta. Dziewczyna musiała iść do domu, ponieważ brat na nią
czekał. Miałem ją zapytać czy to prawda to, co piszą w gazetach, ale nie
chciałem jej psuć humoru, bo wyglądała na szczęśliwą, a jeśli to tylko
głupie plotki? Myśląc dość długo zorientowałem się, że jestem już sam na
sali i dziewczyna sobie poszła. Zrobiłem to samo udając się do hotelu.
Od autorki: Jest piąty rozdział. Nie miałam przez cały tydzień weny .Dopiero dzisiaj rano coś napisałam.Liczę na wiele komentarzy :) Kocham was <3
xxo
Fajnee ^^ Pisz dalej :* czekam na nn
OdpowiedzUsuńej kicia <3 dodawaj częściej rozdziały :* a rozdział jest oczywiście zajebisty :* kocham Cię <333
OdpowiedzUsuńPOWIEDZIAŁABYM ŻE TO JEST JAK DANGER NIE WIEM PO CO KOPJUJESZ JEŚLI CHCESZ BYĆ PISARKĄ MUSISZ MIEĆ WŁASNĄ WENE
OdpowiedzUsuńJakbyś wiedział/a to napisałam to sama , nic nawet najmniejszego zdania nie skopiowałam ! Cały rozdział napisałam ja bez udziału osób 3 i pomocy innego opowiadania.Nie wzoruję się na niczym i opowiadanie jest przezemnie wymyślone .ZAZDROSZCZĘ INTELIGENCJI Elo
UsuńSuper mieć taką siostrę jak ty <3
UsuńPolish Belieber ;*
cudny *.* Czekam na następny ^^
OdpowiedzUsuńPowiem Ci jedno naprawdę ślicznie piszesz :) Jestem twoją stałą czytelniczką ;* Naprawdę nie widziałam lepszego opowiadania , zachęcam wszystkich do oglądania tego bloga bo strasznie wciąga :) Jak będziesz mieć wene w tygodniu to pisz bo ta historia jest świetna naprawdę jak mi się nudzi to czytam kilka razy dziennie ;p Polecam <3
OdpowiedzUsuńPisz dalej bo na prawdę dobrze piszesz ♥
OdpowiedzUsuńHej bardzo mi się podobają twoje opowiadania czekam na kolejne rozdziały już nie mogę się doczekać kolejnego siostrzyczko <3
OdpowiedzUsuńZajebiste <3 czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńCzekam na cdn
OdpowiedzUsuńTo mój blog o Justinie. Poczytasz lub chociaż przejrzysz? :))) http://iksdeikspeiterzeczy.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń