-Bardzo miłe powitanie-odpowiedział-Jestem Justin
Bieber,ale pewnie już mnie znasz-dodał po chwili.
-Aha-skomentowałam to najkrócej jak potrafiłam.
-A ty? Masz jakieś imię?
-Taaa,mam-odpowiedziałam niechętnie-Jestem Sophie More-dodałam.
-Co ty taka małomówna?
Uwierzcie mi na słowo, że jakby nie było tu dyrektorki to wcale nie
musiałabym udawać takiej miłej. Muszę mu jakoś zakomunikować, że w brew
pozorom stwarzanym na potrzebę zrobienia dobrego wrażenia na pani West,
go nienawidzę.
-Wiesz,delikatnie mówiąc nie przepadam za gwiazdami. Myślą, że jak mają
kasę to mogą wszystkimi rządzić.-streściłam moje myśli w jedno krótkie
zdanie, wyrażające jak bardzo jego i innych gwiazd nie lubię.
-Ale ja taki nie jestem-zaprzeczył.
-Nie twierdzę że kłamiesz , nie mówię też, że wierzę ci na słowo.Po
prostu nie znamy się i nie licz na to, że się poznamy. Choćby nie wiem
co nie polubię cię nawet w minimalnym stopniu.-odpowiedziałam patrząc mu
prosto w oczy.
- No to skoro za mną nie przepadasz to czemu akurat TY, będziesz mnie
oprowadzać po szkole, a nie kto inny?-zaakcentował słowo 'TY',jednak
jego mina ewidentnie wskazywała na to, że moje słowa go uraziły i jest
wkurzony.
-W ramach tortur, chłoptasiu-zakpiłam z niego, zerkając kątem oka na
dyrektorkę, przez którą ta rozmowa ma miejsce.
Wyraz twarzy Biebera nic
mi nie mówił, może oprócz udawanego zrozumienia. Mogę się założyć,że
nigdy nie pracował choćby przez chwilę z kimś kogo nie lubił, lub po
prostu mu się nie spodobał. Zawsze ma wszystko co chce. Wszyscy wokół
usługują mu i są na każde jego zawołanie.I jak tu taki gwiazdorek może
choćby w połowie zrozumieć taką osobę jak ja ? Zwykłą dziewczynę
otoczoną wywyższającymi się ludźmi. Prostą nastolatkę z problemami
rodzinnymi i innymi zmartwieniami oraz wielką pasją i wielkimi
marzeniami.
Niespodziewanie naszą 'rozmowę ' przerwała dyrektorka,zwracając się do
mnie:
-Sophie, wiem, że ci to nie pasuje i udowodniłaś to teraz, ale proszę
cię, bądź dla niego miła -przerwała i popatrzyła na mnie
poważnie-chociaż się staraj. Jakby coś się stało to będę tutaj w
gabinecie, a teraz już idźcie, bo spóźnicie się na lekcje-dodała,
poganiając nas.
W pewnej chwili miałam już spytać 'Sugeruje coś pani?'
.Okej nie lubię go, ale też na pewno nic mu nie zrobię.
Zgodnie pokiwaliśmy głowami i wyszliśmy podążając w stronę sali
chemicznej. Ja szłam przodem, a Justin wlekł się z tyłu.
Wchodząc po schodach na pierwsze piętro, wpadłam na Ariannę.
-Uważaj jak chodzisz, ofiaro-zaśmiała się.
-Oo, moja kochana to ty uważaj, bo następnym razem ta tona tapety
spadnie ci z mordy i zasypie całą szkołę-odpowiedziałam patrząc jej w
oczy i uśmiechając się złośliwie. W tym momencie odezwał się Bieber .
-Cześć Ari, jak my dawno się nie widzieliśmy-przywitali się buziakiem w
policzek.
-Cześć Juss, nie zauważyłam cię, co ty tu robisz z tą szmatą?-spytała
spoglądając na mnie.
-Wiesz mówienie o sobie w trzeciej osobie nie pasuje do zachowania
wielkiej damy z bogatej rodziny-wcięłam się do rozmowy z rozbawioną
miną.
-Ona tylko oprowadza mnie po szkole - brunet starał się wybrnąć z
niezręcznej sytuacji , jednak w tym momencie Ariannie upadł portfel.
-Sophie, podnieś mi portfel, bo upadł - zażądała bym zrobiła co mówi.
'Jaka suka, niech sobie podniesie'-pomyślałam.
-Sorry, ale jakoś nie mam zamiaru zniżać się do twojego poziomu, więc
rusz ten gruby tyłek i sama sobie go podnieś, złotko-i w tym momencie
zadzwonił dzwonek, oznaczający rozpoczęcie lekcji.
A już myślałam ,że
moje zbawienie nigdy nie nadejdzie. Chyba pierwszy raz ucieszyłam się z
początku lekcji. Można tu dostrzec dwie zalety:
Po pierwsze skończenie bezsensownej rozmowy z Arianną, a pod drugie
koniec towarzystwa Justina jak na tą przerwę.
...
Gdy weszliśmy do klasy wszystkie miejsca były już zajęte.Zostały tylko i
wyłącznie dwa ostatnie na końcu, a jak na moje nieszczęście zostałam
tylko ja i Bieber. Pech? To mało powiedziane. Możliwe, że jakaś jego
oddana fanka nazwała by tą sytuację przeznaczeniem, czy czymś takim, ale
spójrzmy prawdzie w oczy: dyrektorka przytrzymała mnie i Justina dłużej w
gabinecie, no i oczywiście w szkole musiała być stuprocentowa
frekwencja, więc zostały tylko dwa miejsca-idealnie dla nas. 'Boże
przecież on nie gryzie, jedna lekcja z nim w ławce to chyba nie
śmierć... Prawda ?' zapytałam się w myślach i usiadłam na jednym z dwóch
wolnych miejsc przy ławce. Chwile potem moja gwiazdeczka dosiadła się
do mnie.
Ogólnie lekcja mijała szybko, robiliśmy dużo obliczeń, ale jak to na
chemii, standart. Pod koniec lekcji mój 'kolega' z ławki dał mi jakiś
liścik. Niepewnie rozłożyłam karteczkę i zaczęłam czytać w myślach.
'Możemy pogadać po lekcjach?
14.10 na tyłach szkoły.
Justin xx.'
Wywróciłam teatralnie oczami i przeczytałam to jeszcze raz na szybko,
nadal nie rozumiejąc 'po co?'. Ale cóż, kogo ja próbuję zrozumieć...?
Reszta lekcji, minęła 'jak z bata strzelił'. Z chłopakiem od tego czasu
nie zamieniłam ani słowa. Nim się obejrzałam, byłam już w wyznaczonym
przez niego miejscu. Nie wiem co mnie podkusiło żeby tu w ogóle przyjść.
Ale co ja już poradzę? Moje ciekawość mnie przerasta, a poza tym nie ma
już odwrotu, ponieważ chwilę po mnie przyszedł Justin.
-Dobra czego chcesz, bo śpieszy mi się -skłamałam. Tak na prawdę
chciałam iść najszybciej jak się da do domu, włączyć skypa by pogadać z
przyjaciółmi i iść spać. Ale jak widać los nie miał dla mnie takich
prostych planów.
-Chcę pogadać o tym, dlaczego mnie, aż tak nienawidzisz, skoro nawet
mnie nie znasz i czemu tak zachowujecie się z Ari?
-Przecież przerabialiśmy to już ... Posłuchaj mnie dokładnie, bo więcej
tego nie powtórzę -westchnęłam-Nienawidzę cię za to, że jesteś gwiazdą i
nawet jeżeli tego nie widzisz to uważasz się za lepszego od takich
ludzi jak ja, ale to przecież już i tak wiesz więc nie wiem po co
pytasz, a ta twoja przyjaciółeczka to szmata i wszystkimi się wysługuje.
Tyle mam ci do powiedzenia i jeśli już skończyłeś to pozwól, że już
sobie pójdę-dodałam, najkrócej jak mogłam, ale wystarczająco by
zrozumiał.
-Nigdzie nie idziesz! Nie wiem za kogo się uważasz i kim jesteś i nie
obchodzi mnie to. Ale nie masz choćby najmniejszego prawa tak jej
nazywać , nie znasz jej . Sama jesteś szmatą i w dodatku okropną
egoistką.-powiedział. I w tym momencie nie wytrzymałam, przywaliłam mu
najsilniej jak potrafiłam w twarz. Lekko odrzuciło jego głowę w tył i w
tym momencie chwycił się za policzek.
-Nie masz podstaw, by tak mnie nazwać, nie znasz mnie i nic o mnie nie
wiesz. Nigdy nie spotkałam kogoś tak biopolarnego * jak ty!
Frajerze-odparłam ze złością, po czym miałam już iść gdy nagle ktoś
odchrząknął. Dyrektorka! Jeszcze lepiej być nie mogło? Co to piątek
trzynastego? Bo nie wierzę, że to się dzieje na prawdę ! Nie
!
-Jutro. Wy. Razem. Sprzątacie. Całą. Szkołę. Bez. Gadania-powiedziała
oddzielając każde słowo po kolei,byśmy zrozumieli, po czym tak po prostu
sobie poszła.
-Dzięki, wielkie dzięki-rzuciłam słowa z sarkazmem w stronę wysokiego
bruneta stojącego metr ode mnie, po czym poszłam do domu.
....
Gdy byłam już w domu, szybko wzięłam na kolana laptopa i zalogowałam się
na skypa, po czym zadzwoniłam do moich przyjaciół. Szybko streściłam im
całą sytuację za szkołą. Byli w szoku, ale nadal zgodnie trzymali moją
stronę. Rozmawialiśmy jeszcze z pół godziny, po czym poszłam odrabiać
lekcje. Chwile potem do domu wrócił John. O dziwo on już wiedział o
wszystkim co działo się w szkole. Jedyne czego nie wiedział to poranna
wizyta matki. Ale nie miałam zamiaru mu mówić i go złościć. W sumie sama
prawie o tym zapomniałam. Było już około dwudziestej trzeciej, gdy
poszłam się myć i przebrać w za dużą o dwa rozmiary koszulkę mojego
byłego chłopaka. Tak nadal ją miałam. Mimo iż wyjechał bez pożegnania,
zostawił mnie, nie mogłabym opisać tego jak bardzo go w tym momencie
nienawidziłam.
Po długich przemyśleniach, odpłynęłam do krainy snu z nadzieją, że 'Nowy
dzień przyniesie ,lepsze jutro'.
Od autorki: No to mamy drugi rozdział :) Trzeciego możecie się spodziewać za tydzień. Liczę że czytacie :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Rozdział cudowny mam nadzieję że następny pojawi się jak najszybciej ;)
OdpowiedzUsuńaaaaa kocham to :*
OdpowiedzUsuńFajny pisz następny :)
OdpowiedzUsuńHej moja Bratnia Duszo :*
OdpowiedzUsuńWiesz, że lubię twój styl pisania, wiesz, że lekko i przyjemnie się to czyta, wiesz, że kocham hejting na Ariannę... Chciałam ci napisać coś czego nie wiesz, ale nie mogę znaleźć takich rzeczy xD
Bardzo podoba mi się ten blog, ten pomysł i to tło (które mam prawo nienawidzić xD)
No i... Nie wiem co mam ci tu napisać... Mam nadzieję, że jednak wena ci będzie dalej sprzyjać i że dalej będziesz tak lekko pisać ^^
Pozdrawiam i czekam na 3
~Lola
Jezu kocham no kjhfdjs,czekam nn <3
OdpowiedzUsuńsuper :)
OdpowiedzUsuńOMFG. uwielbiam to opowiadanie i z niecierpliwością czekam na następne <3 :3
OdpowiedzUsuńSuperowe nie mogę doczekać się trzeciego rozdziału .
OdpowiedzUsuńAaa kocham:*
OdpowiedzUsuńświetnie piszesz *-* nie mogę się doczekać następnego rozdziału :c <3
OdpowiedzUsuńKocham <3 <3
OdpowiedzUsuńchce więcej <333
OdpowiedzUsuńBoże, ale to boskie ♥♥♥
OdpowiedzUsuńSuuper ;*** Ale, kiedy kolejny ??? ;))
OdpowiedzUsuń