wtorek, 24 września 2013

Rozdział 2

-Bardzo miłe powitanie-odpowiedział-Jestem Justin Bieber,ale pewnie już mnie znasz-dodał po chwili. 
-Aha-skomentowałam to najkrócej jak potrafiłam. 
-A ty? Masz jakieś imię? 
-Taaa,mam-odpowiedziałam niechętnie-Jestem Sophie More-dodałam. 
-Co ty taka małomówna? 
Uwierzcie mi na słowo, że jakby nie było tu dyrektorki to wcale nie musiałabym udawać takiej miłej. Muszę mu jakoś zakomunikować, że w brew pozorom stwarzanym na potrzebę zrobienia dobrego wrażenia na pani West, go nienawidzę. 
-Wiesz,delikatnie mówiąc nie przepadam za gwiazdami. Myślą, że jak mają kasę to mogą wszystkimi rządzić.-streściłam moje myśli w jedno krótkie zdanie, wyrażające jak bardzo jego i innych gwiazd nie lubię. 
-Ale ja taki nie jestem-zaprzeczył.
 -Nie twierdzę że kłamiesz , nie mówię też, że wierzę ci na słowo.Po prostu nie znamy się i nie licz na to, że się poznamy. Choćby nie wiem co nie polubię cię nawet w minimalnym stopniu.-odpowiedziałam patrząc mu prosto w oczy. 
- No to skoro za mną nie przepadasz to czemu akurat TY, będziesz mnie oprowadzać po szkole, a nie kto inny?-zaakcentował słowo 'TY',jednak jego mina ewidentnie wskazywała na to, że moje słowa go uraziły i jest wkurzony. 
-W ramach tortur, chłoptasiu-zakpiłam z niego, zerkając kątem oka na dyrektorkę, przez którą ta rozmowa ma miejsce. 
Wyraz twarzy Biebera nic mi nie mówił, może oprócz udawanego zrozumienia. Mogę się założyć,że nigdy nie pracował choćby przez chwilę z kimś kogo nie lubił, lub po prostu mu się nie spodobał. Zawsze ma wszystko co chce. Wszyscy wokół usługują mu i są na każde jego zawołanie.I jak tu taki gwiazdorek może choćby w połowie zrozumieć taką osobę jak ja ? Zwykłą dziewczynę otoczoną wywyższającymi się ludźmi. Prostą nastolatkę z problemami rodzinnymi i innymi zmartwieniami oraz wielką pasją i wielkimi marzeniami. Niespodziewanie naszą 'rozmowę ' przerwała dyrektorka,zwracając się do mnie: 
-Sophie, wiem, że ci to nie pasuje i udowodniłaś to teraz, ale proszę cię, bądź dla niego miła -przerwała i popatrzyła na mnie poważnie-chociaż się staraj. Jakby coś się stało to będę tutaj w gabinecie, a teraz już idźcie, bo spóźnicie się na lekcje-dodała, poganiając nas. 
W pewnej chwili miałam już spytać 'Sugeruje coś pani?' .Okej nie lubię go, ale też na pewno nic mu nie zrobię. Zgodnie pokiwaliśmy głowami i wyszliśmy podążając w stronę sali chemicznej. Ja szłam przodem, a Justin wlekł się z tyłu. Wchodząc po schodach na pierwsze piętro, wpadłam na Ariannę. 
-Uważaj jak chodzisz, ofiaro-zaśmiała się.
-Oo, moja kochana to ty uważaj, bo następnym razem ta tona tapety spadnie ci z mordy i zasypie całą szkołę-odpowiedziałam patrząc jej w oczy i uśmiechając się złośliwie. W tym momencie odezwał się Bieber . 
-Cześć Ari, jak my dawno się nie widzieliśmy-przywitali się buziakiem w policzek. 
-Cześć Juss, nie zauważyłam cię, co ty tu robisz z tą szmatą?-spytała spoglądając na mnie. 
-Wiesz mówienie o sobie w trzeciej osobie nie pasuje do zachowania wielkiej damy z bogatej rodziny-wcięłam się do rozmowy z rozbawioną miną. 
-Ona tylko oprowadza mnie po szkole - brunet starał się wybrnąć z niezręcznej sytuacji , jednak w tym momencie Ariannie upadł portfel. 
-Sophie, podnieś mi portfel, bo upadł - zażądała bym zrobiła co mówi. 'Jaka suka, niech sobie podniesie'-pomyślałam. 
-Sorry, ale jakoś nie mam zamiaru zniżać się do twojego poziomu, więc rusz ten gruby tyłek i sama sobie go podnieś, złotko-i w tym momencie zadzwonił dzwonek, oznaczający rozpoczęcie lekcji. 
A już myślałam ,że moje zbawienie nigdy nie nadejdzie. Chyba pierwszy raz ucieszyłam się z początku lekcji. Można tu dostrzec dwie zalety: Po pierwsze skończenie bezsensownej rozmowy z Arianną, a pod drugie koniec towarzystwa Justina jak na tą przerwę. 
                                ...
 Gdy weszliśmy do klasy wszystkie miejsca były już zajęte.Zostały tylko i wyłącznie dwa ostatnie na końcu, a jak na moje nieszczęście zostałam tylko ja i Bieber. Pech? To mało powiedziane. Możliwe, że jakaś jego oddana fanka nazwała by tą sytuację przeznaczeniem, czy czymś takim, ale spójrzmy prawdzie w oczy: dyrektorka przytrzymała mnie i Justina dłużej w gabinecie, no i oczywiście w szkole musiała być stuprocentowa frekwencja, więc zostały tylko dwa miejsca-idealnie dla nas. 'Boże przecież on nie gryzie, jedna lekcja z nim w ławce to chyba nie śmierć... Prawda ?' zapytałam się w myślach i usiadłam na jednym z dwóch wolnych miejsc przy ławce. Chwile potem moja gwiazdeczka dosiadła się do mnie. Ogólnie lekcja mijała szybko, robiliśmy dużo obliczeń, ale jak to na chemii, standart. Pod koniec lekcji mój 'kolega' z ławki dał mi jakiś liścik. Niepewnie rozłożyłam karteczkę i zaczęłam czytać w myślach.

 'Możemy pogadać po lekcjach?
 14.10 na tyłach szkoły. Justin xx.' 

Wywróciłam teatralnie oczami i przeczytałam to jeszcze raz na szybko, nadal nie rozumiejąc 'po co?'. Ale cóż, kogo ja próbuję zrozumieć...? Reszta lekcji, minęła 'jak z bata strzelił'. Z chłopakiem od tego czasu nie zamieniłam ani słowa. Nim się obejrzałam, byłam już w wyznaczonym przez niego miejscu. Nie wiem co mnie podkusiło żeby tu w ogóle przyjść. Ale co ja już poradzę? Moje ciekawość mnie przerasta, a poza tym nie ma już odwrotu, ponieważ chwilę po mnie przyszedł Justin.
 -Dobra czego chcesz, bo śpieszy mi się -skłamałam. Tak na prawdę chciałam iść najszybciej jak się da do domu, włączyć skypa by pogadać z przyjaciółmi i iść spać. Ale jak widać los nie miał dla mnie takich prostych planów.
 -Chcę pogadać o tym, dlaczego mnie, aż tak nienawidzisz, skoro nawet mnie nie znasz i czemu tak zachowujecie się z Ari? 
-Przecież przerabialiśmy to już ... Posłuchaj mnie dokładnie, bo więcej tego nie powtórzę -westchnęłam-Nienawidzę cię za to, że jesteś gwiazdą i nawet jeżeli tego nie widzisz to uważasz się za lepszego od takich ludzi jak ja, ale to przecież już i tak wiesz więc nie wiem po co pytasz, a ta twoja przyjaciółeczka to szmata i wszystkimi się wysługuje. Tyle mam ci do powiedzenia i jeśli już skończyłeś to pozwól, że już sobie pójdę-dodałam, najkrócej jak mogłam, ale wystarczająco by zrozumiał.
 -Nigdzie nie idziesz! Nie wiem za kogo się uważasz i kim jesteś i nie obchodzi mnie to. Ale nie masz choćby najmniejszego prawa tak jej nazywać , nie znasz jej . Sama jesteś szmatą i w dodatku okropną egoistką.-powiedział. I w tym momencie nie wytrzymałam, przywaliłam mu najsilniej jak potrafiłam w twarz. Lekko odrzuciło jego głowę w tył i w tym momencie chwycił się za policzek. 
-Nie masz podstaw, by tak mnie nazwać, nie znasz mnie i nic o mnie nie wiesz. Nigdy nie spotkałam kogoś tak biopolarnego * jak ty! Frajerze-odparłam ze złością, po czym miałam już iść gdy nagle ktoś odchrząknął. Dyrektorka! Jeszcze lepiej być nie mogło? Co to piątek trzynastego? Bo nie wierzę, że to się dzieje na prawdę ! Nie !
-Jutro. Wy. Razem. Sprzątacie. Całą. Szkołę. Bez. Gadania-powiedziała oddzielając każde słowo po kolei,byśmy zrozumieli, po czym tak po prostu sobie poszła. 
-Dzięki, wielkie dzięki-rzuciłam słowa z sarkazmem w stronę wysokiego bruneta stojącego metr ode mnie, po czym poszłam do domu. 
                              ....
Gdy byłam już w domu, szybko wzięłam na kolana laptopa i zalogowałam się na skypa, po czym zadzwoniłam do moich przyjaciół. Szybko streściłam im całą sytuację za szkołą. Byli w szoku, ale nadal zgodnie trzymali moją stronę. Rozmawialiśmy jeszcze z pół godziny, po czym poszłam odrabiać lekcje. Chwile potem do domu wrócił John. O dziwo on już wiedział o wszystkim co działo się w szkole. Jedyne czego nie wiedział to poranna wizyta matki. Ale nie miałam zamiaru mu mówić i go złościć. W sumie sama prawie o tym zapomniałam. Było już około dwudziestej trzeciej, gdy poszłam się myć i przebrać w za dużą o dwa rozmiary koszulkę mojego byłego chłopaka. Tak nadal ją miałam. Mimo iż wyjechał bez pożegnania, zostawił mnie, nie mogłabym opisać tego jak bardzo go w tym momencie nienawidziłam. Po długich przemyśleniach, odpłynęłam do krainy snu z nadzieją, że 'Nowy dzień przyniesie ,lepsze jutro'.

Od autorki:  No to mamy drugi rozdział :) Trzeciego możecie się spodziewać za tydzień. Liczę że czytacie :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

14 komentarzy:

  1. Rozdział cudowny mam nadzieję że następny pojawi się jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaaa kocham to :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pisz następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej moja Bratnia Duszo :*
    Wiesz, że lubię twój styl pisania, wiesz, że lekko i przyjemnie się to czyta, wiesz, że kocham hejting na Ariannę... Chciałam ci napisać coś czego nie wiesz, ale nie mogę znaleźć takich rzeczy xD
    Bardzo podoba mi się ten blog, ten pomysł i to tło (które mam prawo nienawidzić xD)
    No i... Nie wiem co mam ci tu napisać... Mam nadzieję, że jednak wena ci będzie dalej sprzyjać i że dalej będziesz tak lekko pisać ^^
    Pozdrawiam i czekam na 3
    ~Lola

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu kocham no kjhfdjs,czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  6. OMFG. uwielbiam to opowiadanie i z niecierpliwością czekam na następne <3 :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Superowe nie mogę doczekać się trzeciego rozdziału .

    OdpowiedzUsuń
  8. świetnie piszesz *-* nie mogę się doczekać następnego rozdziału :c <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże, ale to boskie ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Suuper ;*** Ale, kiedy kolejny ??? ;))

    OdpowiedzUsuń