Dzień jak każdy inny. Wstałam rano i przyszykowałam się do szkoły. Tyle, że było mi trudniej z tą nogą.Celem na dzisiaj była rozmowa z Lily. Dopiero, co poznała Roberta, a już się całowali. W sumie nie moja sprawa, ale trochę dziwne, jakby nie patrzeć. A może ja po prostu o czymś nie wiem? Trudno. Rozmowa i tak się przyda, zwłaszcza, że chciałabym żeby to właśnie ona pomogła mi wybrać sukienkę na ślub matki. Do którego, jakby nie patrzeć, zostało tydzień z hakiem. Który normalny człowiek wysyła, prawie tydzień przed ślubem zaproszenia? Przez to wszystko zapomniałabym o próbach Unrully, ale to może poczekać.
Myślę, że do poniedziałku ściągną mi gips. Miejmy nadzieję! Niby minęło dopiero parę dni od jego założenia, ale podobno to było lekkie złamanie, więc powinno się zrosnąć. Oby!
Wracając do tematu szkoły to, ku mojemu zdziwieniu, gdy rano wyszłam przed blok w celu pójścia do szkoły, na parkingu stało żółte Porsche Justina. Okazało się, że przyjechał po mnie żebym nie musiała chodzić. Miło z jego strony, jednak poczułam się dziwnie. Wyrzuty sumienia. On mi pomaga na każdym kroku, a ja odpłacam mu się chamstwem i docinkami.
Jechaliśmy do szkoły, w ciszy. Wymieniliśmy parę zdań na temat przysłowiowej "pogody". Jakoś rozmowa specjalnie nam się nie kleiła, w sumie sama nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Jedyne, co udało mi się wydukać to jakieś durne "dziękuję" i "przepraszam".
Droga do szkoły była krótka : na nogach pięć minut, autem około dwie ze względu na światła, które szczerze mówiąc, nie są tam potrzebne. Od kalendarzowego lata dzieliło nas zaledwie parę dni. Kolorowe kwiaty posadzone wszędzie dodawały uroku temu deszczowemu miastu.
Po dwóch minutach spędzonych w aucie, w końcu wyszliśmy na świeże powietrze przed budynek szkoły. Jakoś nigdy specjalnie nie przepadałam za tym, żeby mnie ktoś woził. Nie lubię być od kogoś zależna. Wolę być zdana na siebie. Tylko i wyłącznie. Nie ukrywam przydałoby mi się auto, ale najpierw muszę na nie zarobić. Dzięki Unrully jest to możliwe. Przynajmniej pomogę utrzymywać mieszkanie John'owi. Wiem, że nie jest mu łatwo. Płaci za moje zachcianki, a ja siedzę w domu i prawie nic nie robię. Czas to zmienić! Kocham brata i muszę go trochę odciążyć od wydatków.
Już od progu powitały mnie moje kochane przyjaciółki i dwóch przyjaciół. Przywitaliśmy się i każdy poszedł pod swoje klasy. Dzisiaj miałam w planie same nudne wykłady. Szczerze? Nikomu nie potrzebne. W drodze pod klasę zaczepiła mnie Lilianna. Chciała porozmawiać. Oczywiście zgodziłam się.
-Chciałam ci powiedzieć, że to całowanie z Robertem było udawane. Nic nas nie łączy!
-Lily, nie obchodzi mnie to, z kim się całujesz i po co. Martwię się o ciebie! Myślałam, że go nie znasz.
Westchnęłam.
-Jak to udawane?
Dodałam później.
-Powinnaś się dowiedzieć tego od niego. I nie wiń go za to, że ci nie powiedział. Rodzice go przez to odrzucili i wysłali do Londynu. Dlatego będzie uczył się w naszej szkole.
-Możesz do rzeczy?
Zapytałam zniecierpliwiona.
-Niech sam ci powie, stoi za tobą.
Powiedziała szybko. Odwróciłam się i zobaczyłam Roberta.
-O! Cześć Robert, jak miło cię widzieć.
Uśmiechnęłam się przyjaźnie, jednak w głowie powoli układałam plan ewakuacji. Byle zdała od rozmowy, na głupie tematy. Po co ja w ogóle się wtrącam? Nie moje życie.
-Cześć, możemy pogadać?
Zapytał. Świetnie! 'No to się wkopałaś, kochana' zaszydziłam z siebie w myślach.
-Hmm… Wiesz spieszę się na wykład. Może po lekcjach w Starburksie?
-Okej.
Zaśmiałam się w myślach. Pięć punktów dla mnie za kreatywność i kolejne dwa na dobre wykręcenie się z głupiej sytuacji. Można powiedzieć, że pomału zbliżam się do poziomu Ariany. Mimowolnie, od kiedy poznałam Justina stałam się wredna. Przypadek? Nie do końca. Po części to moja wina. Sama się na to pisałam. Chociaż? Pani West kazała mi go oprowadzać, czyli jednocześnie go poznać. Czyli mogę winę zwalić na nią? Chyba nie. Zdaje mi się, że ta znajomość będzie inna niż pozostałe. Ale nie dlatego, że z gwiazdą. Jesteśmy z innych światów i to może być ciekawe.
Lekcje minęły szybciej niż myślałam. Nim się obejrzałam, byłam już pod Starburksem. Moja ciekawość, co Robert chce mi powiedzieć, brała górę. Nie obchodzi mnie, co jest między nim a Lilianną. Nawet nie mam zamiaru się do tego wtrącać.
Weszłam do środka. Pospiesznie poszukałam wzrokiem Roberta, który siedział po prawej stronie w rogu kawiarni. Uśmiechnęłam się, gdy mnie zauważył i podeszłam szybkim krokiem do jego stolika.
-Hej, o czym chciałeś pogadać?
Zapytałam przeciągając literkę „e”. Miejmy nadzieję, że powie mi coś istotnego, nie po to fatygowałam się tu z girą w gipsie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, uświadamiając sobie, jakiego określenia właśnie użyłam.
-Na pewno chciałabyś wiedzieć, czemu wtedy całowałem Liliannę.
Powiedział z zażenowaniem.
-Wiesz, tak naprawdę nie chcę wiedzieć. Wystarczy mi sam fakt, że się znacie. Myślałam, co innego.
Odpowiedziałam.
-Skoro znamy się trochę, będziemy razem pracować i nie chcę byś dowiedziała się tego od kogoś innego to ci powiem.
-Tak?
-Mam nadzieję, że mnie nie odrzucisz. No bo wiesz, yyyym ja… Nie interesuję się dziewczynami, tak jak większość chłopaków.
Powiedział to, a ja wstrzymałam oddech, by po chwili się zakrztusić zamówioną wcześniej kawą. Czyli, że on jest gejem ?!
-Co? Żartujesz, tak?
Zapytałam.
-Nie.
-Wiesz, że to niczego nie zmienia? I tak cię lubię. Nie przejmuj się, nie przeszkadza mi twoja orientacja.
-Ufff, już myślałem, że będzie gorzej.
Odetchnął.
Gdy zrobiło się już późno, Robert odprowadził mnie do domu. Dużo myślałam o tym wszystkim. Najpierw Justin rano pod domem, potem Lilianna, a na końcu wyznanie Roberta. To chyba było, za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Gdy weszłam do domu, ku mojemu zdziwieniu było cicho. No tak! John poszedł na nocą zmianę. Gorzej. Nie mam, z kim pogadać.
Od autorki: No to jest 9 *.* Przepraszam że tyle czekaliście,ale byłam w szpitalu i źle się pisało na fonie ;C
Następny rozdział będzie za tydzień lub dwa , wiecie jak jest z nadrabianiem materiału w szkole a puki co z matmy idę na dwójach :C Katastrofa! Rozdział może nie jest najdłuższy ,ale ma wszystko co chciałam by miał XD jakkolwiek to brzmi. CÓŻ. nie mam teraz za dużo czasu ,bo piszę taką tam alla książkę na boku XD
Chciałam przywitać nową czytelniczkę moich wypocin XD
Natalie Boguszewską ;*
Poza tym dziękuję Loli i Nicole,za to że rozpisałyście się nieco więcej niż inni :)
Boski <3333 Czekam na nexta ;D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie : http://love-me-anxiously.blogspot.com/
Hahahaha miałaś rację jebłam przy tym rozdziale xD
OdpowiedzUsuńA gira w gipsie była najlepsza <3 Hahahahah
Ah Paulinka robisz coraz mniej błędów z czego bardzo się cieszę, bo jest mi coraz łatwiej i szybciej poprawiać te rozdziały.
Co do samej akcji, to jestem zadowolona. Soph czuje się dziwnie przy Justinie, musi iść wybrać kiecke na ślub, Robert jej wyznał, coś czego nawet ja się nie spodziewałam... Wow ! Brawo dla ciebie udało ci się mnie zaskoczyć ! Tak długo czekałam na tą chwilę.. Jestem z ciebie dumna <3
Co do twojej książki, to pisz szybciej ten prolog ! xD
I dobrze wiesz, że akurat ja słynę z pisania długaśnych komentarzy xD
No nic, pozdrawiam i zapraszam do mnie na 1 :
http://myowndarklife.blogspot.com/
Weny !
jezu najlepsza! naprawde nie umiem sie doczekać następnego rozdziału. Twój blog jest bardzo interesujący i wciągnął mnie bardzo. Ten rozdział jest chyba jednym z najciekawszych. Masz talent dziewczyno! Poza tym jestes bardzo śliczna haha. No to ja czekam na 10 i chyba sie go nie doczekam. C U D O W N A <3
OdpowiedzUsuńCZY JUŻ MÓWIŁAM CI,ŻE JESTEŚ WSPANIAŁA I KOCHAM TWÓJ SPOSÓB PISANIA ROZDZIAŁÓW? NIE TO NAPISZĘ...KOCHAM TEGO BLOGA,KOCHAM CIEBIE,KOCHAM W JAKI SPOSÓB PROWADZISZ GO,PO PROSTU GO UWIELBIAM. WBIJAM TUTAJ CODZIENNIE I PATRZĘ CZY COŚ NOWEGO SIĘ POJAWIŁO. JESTEM TWOJĄ STAŁĄ CZYTELNICZKĄ I NIE MAM ZAMIARU NAWET ODCHODZIĆ.CIESZĘ SIĘ,ŻE NATRAFIŁAM NA TEGO BLOGA NAPRAWDĘ,MASZ TALENT CO DO PISANIA...NAPRAWDĘ PRZYJEMNIE SIĘ GO CZYTA I WGL. A CO DO ROZDZIAŁU JEST GENIALNY Z RESZTĄ JAK ZAWSZE NIE WIEM CO CI TU WIĘCEJ NAPISAĆ,ŻYCZĘ CI DUŻO WENY,POUKŁADANIA WSZYSTKICH SPRAW I ŚWIETNEJ KSIĄŻKI. NIE MYŚLAŁAŚ CZASEM NA BYCIE PISARKĄ W PRZYSZŁOŚCI? WYCHODZIŁO BY CI TO ŚWIETNIE I PEWNIE MIAŁABYŚ DUŻO CZYTELNIKÓW TWOICH KSIĄŻEK...NAPRAWDĘ CIESZE SIĘ,ŻE NATRAFIŁAM NA TEGO BLOGA. ŻYCZĘ MIŁYCH DNI I DO NASTĘPNEGO PS:OD TERAZ CIĄGLE BĘDĘ CI SIĘ ROZPISYWAĆ I ZAPEWNE BĘDĘ CIĄGLE PISAĆ JAK TO CIĘ KOCHAM ZA PISANIE TEGO BLOGA. JESZCZE RAZ ŻYCZĘ CI MEGA WENY I DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU<3 KOCHAM CIĘ SHAWTY
OdpowiedzUsuńPięknie piszesz i naprawdę mi się to podoba, będę czekać na nn <333
OdpowiedzUsuńSuper. Weź dodawaj częściej te rozdziały to ci będą więcej komentować i wgl :)
OdpowiedzUsuńsuuuuuuuuupeer ! Czekan na nastepny dzial ;* widze ze juz wyszlas ze szpitala wiec chyba jest lepiej ;D zdrowiej i trzymaj sie !
OdpowiedzUsuńDodawaj częściej i dłuższe rozdziały, bo jak dodajesz takie krótkie i tak rzadko to tracisz czytelników -,-
OdpowiedzUsuń