niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 7

                 Mój sen był dzisiaj wyjątkowo dziwny. Jechałam autem z moimi rodzicami i byłym przyjacielem. Pytałam go, dlaczego jeszcze się tnie. Przecież z tym skończył. Przynajmniej tak mi mówił. Wjechaliśmy na ulicę, na której mieściła się jego szkoła. Spojrzałam w lewo, gdzie powinny być drzwi auta. Było to czterodrzwiowe volvo s80. Jednak nie mogłam ich dostrzec . Bardziej zdziwiło mnie to, co mama powiedziała parę sekund, po moim odkryciu:
-Patrzcie, trzeba mu pomóc.
Wysoki brunet, który miał około trzydziestu lat, patrzył na mnie martwymi oczami.
-On ma kulę w głowie, jemu nie da się pomóc.
Stwierdził ojciec. Wystraszyłam się tego "człowieka".
Chciałam złapać rękę mojego towarzysza, jednak trafiłam tylko na powietrze. Nie było go w aucie. Po prostu zniknął, rozpłynął się… Nie ma go. Nadal nie mogłam w to uwierzyć.
Odjechaliśmy z piskiem opon. Przelotnie spojrzałam, w swoją lewą stronę, już po raz drugi tego dnia. Z przerażenia zaczęłam krzyczeć, gdy zobaczyłam rękę tego umarlaka. Kurczowo trzymał się moich drzwi, a raczej pozostałości po nich. Zaczęłam krzyczeć jeszcze głośniej i wtedy sen się rozpłynął.
Otworzyłam oczy. Próbowałam przyzwyczaić się do dziennego światła. Gdy to już się stało, ujrzałam zupełnie nieznane mi pomieszczenie. Miało niebieskie barwy i było dość duże i przestronne.
Szybko wstałam z łóżka z dezorientowaną miną, gdy poczułam silny ból w skroniach i bandaż na głowie oraz gips na nodze. Co najgorsze, nic nie pamiętałam.
-A psik!
Kichnęłam jak na zawołanie, gdy zobaczyłam, że mały kot podobny do Garfilda z filmu leży koło mnie. Zeszłam po schodach na parter tej ogromnej willi, jeśli tak to można nazwać. Niemal padłam krzycząc, gdy ujrzałam Justina przy wyspie kuchennej robiącego, śniadanie.
-Chwila, co ja tu robię? I co, to robi na mnie?
Pokazałam na mój gips na nodze i bandaż na głowie.
-Naprawdę nic nie pamiętasz?
Zapytał, widocznie zdezorientowany.
-Nie. Oświeć mnie.
Wtedy chłopak przypomniał mi sytuację, która miała miejsce na balu. Oczywiście podziękowałam mu, za wszystko.

-Świetnie wyglądasz w mojej koszulce.
Stwierdził brunet, bacznie mi się przyglądając. I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie miałam, co włożyć na siebie i na pierwszy ogień poszła jego koszulka. Cofnęłam się lekko, w tył.
-Boisz się mnie?
-Nie.
-Może, może boję się, yyy…
-Że mnie polubisz?
-Tak.
Palnęłam bez zastanowienia. Cofnęłam się jeszcze bardziej w tył, chwytając się jednocześnie blatu. Chłopak przybliżył się na niebezpieczną odległość. Próbowałam go odepchnąć, ale
chwycił moją rękę na swej piersi i szarpnięciem nasunął mi rękaw na dłoń. Równie szybko zrobił to samo z drugim. Złapał za ich końce tak, że nie mogłam poruszyć rękami. W proteście otworzyłam usta.
Przysunął mnie jeszcze bliżej tak, że nasze ciała niemal się stykały.
Nagle wylądowałam na blacie. Nasze twarze znalazły się na równej wysokości. Brunet kusząco uśmiechnięty utkwił we mnie swoje spojrzenie.
Przesunęłam się na skraj blatu tak, że nogi zwisały mi ponad jego pasem. Mój, jeszcze, dobrze myślący mózg, kazał mi przestać, jednak jak zwykle, nie posłuchałam go.
Rozłożył ręce na blacie tak, że znalazły się tuż przy moich biodrach. Z przechyloną głową przybliżył się do mnie. Nagle zapaliła mi się w głowie czerwona lampka. Nie! Nie powinnam dalej w to brnąć. A już na pewno nie z Justinem.
-Muszę już iść
Szepnęłam, po czym lekko go odepchnęłam i wstałam z obolałą nogą. Po chwili krępującej ciszy przyszedł kot, ten sam, co spał koło mnie.
-Weź go ode mnie!
Zaczęłam wrzeszczeć jak jakaś głupia. Chłopak, nie krył zdziwienia moją postawą. Wyjaśniłam to jednak najkrócej, jak się dało:
-Mam alergię na koty.
Chłopak tylko pokiwał głową i wyszedł razem z jego futrzanym przyjacielem z kuchni. Chwilę, po tym jak opuścili pomieszczenie, dostałam ataku astmy. Zaczęłam się dusić i automatycznie puchnąć. Do kuchni wbiegł Justin w prędkości światła. Wtedy zobaczył mnie kulącą się na podłodze.
Zemdlałam, drugi raz w ciągu dnia. Świetnie!
 

Justin POV
 
Prawą rękę wsunąłem pod brzuch kota, lekko go podnosząc. Szybkim krokiem zaniosłem go do pokoju gościnnego, w którym dzisiejszej nocy spałem. Przez tą krótką drogę myślałem nad sytuacją, która miała miejsce chwilę temu. Mój mózg pracował już na pełnych obrotach. Zgodnie z sercem stwierdził, że powinienem przeprosić za swoje zachowanie. Nie znamy się długo i podjąłem decyzje zbyt pochopnie. Skłamałbym mówiąc, że dziewczyna mi się nie podoba. Ale zachowałem się nie fair. Jednak muszę przyznać, że najpierw się nie sprzeciwiała. Kurde, inna dziewczyna by się na mnie rzuciła i rozszarpała na strzępy. Ale ona, nie jest taka jak inne. Jest wyjątkowa.
Zszedłem po schodach na parter mojego "małego" mieszkania, i ruszyłem w kierunku kuchni. Miałem jednak cichą nadzieję, że będzie tam nadal stała.
-Soph! Co ci jest? Halo? Słyszysz mnie?
Zadawałem miliony pytań, na które i tak nie dostałbym odpowiedzi. Sophie leżała skulona na podłodze, chyba nie oddychając. Znowu mi to robi, znowu. Wykręciłem numer na pogotowie i czekałem na przyjazd karetki. Ludzie z dyspozytorni kazali mi, nic nie robić. Po prostu nic! Siedzieć bezczynnie wiedząc, że muszę czekać.
Czekając na karetkę miałem uczucie, jakby to trwało wieczność, to czekanie i poczucie bezsilności wyniszczało mnie od środka. Jednak, gdy tylko pojazd przyjechał, wszystko działo się szybciej. Podnieśli jej bezwładne ciało i położyli na noszach. Dwóch ratowników podeszło do mnie, pytając czy jestem kimś z rodziny, czy wiem, co jej może być i czy chcę z nimi jechać. Oczywiście odpowiedziałem na te pytania zgodnie z prawdą, jednak po dłuższym namyśle. Bałem się o nią. Przecież przez astmę można się udusić. Hola! Nawet nie wiem, czy to jest powodem tego wszystkiego.
 

*Godzinę później*

Siedziałem właśnie przed salą gdzie leżała dziewczyna, gdy podszedł do mnie lekarz. Przez tą zakichaną, tajemnicę lekarską prawie nic się nie dowiedziałem. Kłamiąc, że jestem jej chłopakiem dowiedziałem się, że gdy skończy się kroplówka będę ją mógł zabrać do domu. Nie pomijając faktu, że cała ta astma była wywołana alergią na mojego kota. Lekarz kazał mi się nią zaopiekować i pilnować by odpoczywała. Przecież już drugi raz w ciągu doby wylądowała w szpitalu. Po krótkiej rozmowie udałem się do Sali, w której leżała Sophie.
-Cześć, mogę?
Zapytałem, widząc jej wahanie.
-Jasne, wchodź.
Usiadłem na stołku koło jej łóżka. Nawet nie wiedziałem, od czego zacząć. Co powiedzieć, jak przeprosić i w ogóle jak się zachować.
-Chciałem cię przeprosić za to, co działo się w kuchni.
Wypowiedziałem smutno pierwsze słowa, które przyszły mi na myśl. Nagle w drzwiach stanął brat Sophie.
-Co działo się w kuchni?
Zapytał. Miałem zdziwioną minę, bałem się, że jeśli się dowie, to skopię mi ten gwiazdorski tyłek. Na szczęście tak się nie stało.
-John, nie twoja sprawa!
Krzyknęła na niego.
-Pogadamy w domu. Dam sobie radę, wyjdź stąd na razie. Muszę z nim pogadać.
Pokazała palcem na mnie, a ja się uśmiechnąłem. Wkurzony chłopak wyszedł trzaskając drzwiami.
-Spoko, zapomnijmy to i tyle. W końcu nic się nie stało. Porozmawiajmy o czymś innym.
Uśmiechnąłem się na te słowa. Szczerze mówiąc myślałem, że wydrze się na mnie.
-Okej, to może mi powiedz, czemu tak bardzo nie lubisz gwiazd?
Zapytałem, chcąc wiedzieć, co się stało, że ma do mnie taką odrazę. A może raczej miała?
-To długa historia
Westchnęła.
-Spokojnie, mamy czas.







Od autorki: Hej hej ! Sory że musieliście tyle czekać ,ale chcę napisać dobry rozdział więc potrzebny mi jest czas ^^ Mam nadzieję że podobał się rozdział i czekam na wasze komentarze :) Bo jak widzę 4 lub 7 komentarzy to głupio :C
xxo





24 komentarze:

  1. kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny pisz dalej ; *

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG *.* Uiwlebiam twojego bloga. Tak nie mogłam się doczekać tego rozdziału!

    difficult-goodbye.blogspot.com moje fanfiction, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny.!! KOOCHAMM *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny. Czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurde pisz jak najszybciej następny bo piszesz zarąbiście :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny rozdział ;) Można powiedzieć ,że wchodzisz powoli na skale Danger'a...

    OdpowiedzUsuń
  8. O bosh jakie emocje*.*pisz dalej nie moge doczekac sie nastepnego<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Dałam Ci moje GG kochana w zamian oczekuję następnego rozdziału jak najszybciej <3 <3 <3 Bo tak się wkręciłam ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Suuuuper *_*
    zapraszam do siebie :* też o Justinie ♥ http://bylooola.blogspot.com/ ;>

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejjj... Ja juz chce kolejny rozdział w 15 min przeczytałam całe opowiadanie <33...

    OdpowiedzUsuń
  12. zajebisty kiedy następny???<3333333333

    OdpowiedzUsuń
  13. Coraz ciekawiej się robi. :)
    Pisz dalej.

    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  14. piękne, pisz jestem ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Pisz dalej! Będzie dziś kolejny? Czekaaam <3

    OdpowiedzUsuń
  16. KOCHAM TEN BLOG, KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ? nie mogę sie doczekać :( :*:*

    OdpowiedzUsuń
  17. Prosze cie dodaj dzisiaj kolejny rozdzial!

    OdpowiedzUsuń
  18. NAPISZ KOLEJNY ROZDZIAŁ DZISIAJ, BO NIE WYTRZYMAM DO NIEDZIELI !!! PROSZEEEEE. KOCHAM TEGO BLOGA, MOGLABYM CZYTAC ROZDZIALY CODZIENNIE, TYDZIEN ZA DLUGO. HAHA. NIE MOGE SIE DOCZEKAC KOLEJNEGO. PROSZE CIE DODAJ JAK NAJSZYBCIEJ ! ;DDD xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Ej kiedy kolejny? dlaczego tak długo nie dodajesz? -,-

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwieelbiam.. zapraszam do mnie.http://the-love-story-justin-selena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń